
W Singapurze spędziłam 9 dni, nie mogło wśród nich zabraknąć spaceru po plaży. Sentosa ma ponad 2 km odcinek chronionej plaży. Został on podzielony na trzy części: Palawan Beach, Siloso Beach i Tanjong Beach.

Wiem, że plaże zostały stworzone sztucznie, ale gdy okazało się, że nie możemy spędzić weekendu poza Singapurem, szukałam namiastki pozamiejskiego klimatu.

Sentosa – trzy plaże, trzy nastroje
Siloso: Najbardziej tętniąca życiem. Tu znajdziesz bary, muzykę i sporty wodne. Wybierz ją, jeśli szukasz energii, a nie ciszy.
Palawan: Reklamowana jako rodzinna. Jej punktem rozpoznawczym jest most wiszący prowadzący na wysepkę uznawaną za najdalej na południe wysunięty punkt Azji Kontynentalnej.
Tanjong: Najspokojniejsza opcja. Zdominowana przez eleganckie kluby plażowe, idealna na wieczorny relaks przy drinku.












O czym warto pamiętać?
- Plaże na Sentosie są całkowicie sztuczne.
- Bliskość potężnego portu sprawia, że woda bywa mętna. Choć setki zakotwiczonych w pobliży statków nie zawsze rzucają się w oczy, ich stałe sąsiedztwo odbiera miejscu aurę dzikości.
- Nawet jeśli omijasz komercyjne kluby, musisz liczyć się z kosztami samego wstępu na wyspę. To produkt turystyczny, a nie naturalny, darmowy zakątek.
Mimo wszystko, dla mnie, dzień spędzony na Sentosie był przyjemną odskocznią od zatłoczonego Singapuru.














