Miami
stan Floryda

29 lutego 2020

Południowo-wschodnia część Florydy. Wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, czyli Babcia i Dziadek podbijają Miami!

Miami Key Biscayne

Dzień zaczęliśmy w Miami Key Biscayne. To dwie wysepki: Virginia Key oraz Key Biscayne. Zielona enklawa Miami, mniej zatłoczona, oddalona od centrum 15 minut jazdy samochodem.

Na Key Biscayne, w przyrodniczym parku stanowym Bill Baggs Cape Park stoi latarnia morska. Zbudowano ją w 1925 r. To najstarsza struktura budowlana w hrabstwie Miami-Dade, czyli to poważny zabytek w tej okolicy.😉

Wysokość latarni to około 30 metrów. Babcia też weszła na górę!😯 W pobliżu latarni znajduje się mało uczęszczana (jak na Miami) plaża, na której Dziadek wystąpił w kąpielówkach!😁

Po symbolicznym plażowaniu, ruszyliśmy w stronę Downtown Miami.

Po drodze zatrzymaliśmy się na lunch. Może dobrze, że pomylili zamówienia i w efekcie zjedliśmy mniej, bo nasz kolejny przystanek to

Sea Isle Marina & Yachting Center

Przystań na tyłach hotelu Miami Marriott Biscayne Bay. Samochód zaparkowany. Podpisy złożone. Odpowiednie ubrania założone. Dziadek z Tatą wsiadają na wyścigową łódź motorową – Apocalypse!

Ja zostałam z Babcią na lądzie. Trochę pospacerowałyśmy w bezpośrednim sąsiedztwie przystani i hotelu. Widoki przyjemne, ale Dziadek twierdzi, że nic nie pobije wrażeń z jazdy łodzią. Przemoczone ubranie było podobno wyrazem kunsztu kierowcy motorówki.😅

Ponieważ nagranie filmu w pędzącej motorówce okazało się karkołomne – poniżej wstawiam dla Dziadka filmik z internetu. Na pamiątkę męskiej przygody.🤜🤛

Przemoczone ubrania zmienione. Jedziemy pospacerować po najbardziej kolorowej dzielnicy Miami

Wynwood

Wynwood to dawna dzielnica magazynowa zamieniona w wielką, otwartą galerię street art. Sobotnie późne popołudnie okazało się sporym wyzwaniem dla znalezienia wolnego miejsca parkingowego, ale w końcu się udało.

Zobaczyliśmy tylko część znajdujących się tam murali. Na obejrzenie wszystkich pewnie trzeba by było przeznaczyć co najmniej pół dnia, a tyle czasu nie mieliśmy. Drinki, które piłyśmy z Babcią były takie sobie, ale za to zdjęcia Babci i Dziadka mogłyby trafić do folderu reklamowego.

Zbliżał się wieczór. Drinki zaostrzyły apetyty, ale nim zjemy kolację, zobaczymy jeszcze zachód słońca nad oceanem.

South Beach

Miami słynie z pięknych, szerokich i długich plaż. Piasek nie jest tak ładny jak na polskich plażach, ale trzeba przyznać, że szerokość robi ogromne wrażenie. Kolorowe budki ratowników wyglądają jak domki dla lalek.

Na plaży byliśmy po 18 i chociaż była to pora zachodu słońca, to spacerowiczów było już niewielu. Może głód pognał wszystkich w kierunku słynnej Ocean Drive.

Ocean Drive to ulica kawiarni, restauracji i nocnych klubów. Zadziwiająco szybko znaleźliśmy wolny stolik. Restauracja „Social’ z kuchnią amerykańską była udanym wyborem. Babcia z Dziadkiem popróbowali kuchni meksykańskiej.

Do samochodu wracaliśmy akurat wtedy, gdy nocne życie w Sauth Beach zaczynało na dobre się rozkręcać.

To był bardzo intensywny dzień. Pogoda dopisała, wszystkie punkty z listy „must see” odhaczyliśmy. Babcia z Dziadkiem oszołomieni wrażeniami, zmianą czasu i dopiero co odbytą długą podróżą zaimponowali nam siłami 👵👴!!!