Tegoroczne ferie zimowe postanowiliśmy dla kontrastu spędzić w ciepłym miejscu. Długo nie mogliśmy się zdecydować na formułę, ostatecznie padło na rejs wycieczkowcem. Dla mnie sam fakt wejścia na pokład był bohaterstwem i jedynie wizja statku w porcie i możliwość wycieczek łagodziły moją fobię.
Jednym z przystanków w naszej morskiej podróży był Dubaj. Nigdy nie interesowałam się tym regionem świata, ale o istnieniu Dubaju trudno nie wiedzieć, bo kolejnych rekordach bitych w tym mieście zawsze jest głośno. Taki marketing.
I faktycznie, w trakcie oprowadzania nas po Dubaju, przewodnik cały czas podkreślał: największe, najszersze, najgłębsze, najwyższe… naj. W pewnym momencie, to się robi wręcz nudne.😉 Ale fakt, faktem – całe to pustynne „naj” robi wrażenie.
Zwiedzanie Dubaju
Zwiedzanie Dubaju rozpoczęliśmy od Meczetu Jumeirah. W tym regionie to jeden z nielicznych meczetów otwartych dla niemuzułmanów. Wejście wymaga jednak rygorystycznego ubioru i odbywa się w ramach zorganizowanych wycieczek, a nie swobodnego, samodzielnego zwiedzania „z ulicy”.






Potem zawieziono nas do Burdż Chalifa. To obecnie najwyższy budynek na świecie – 828 metrów (również najwyżej położony zewnętrzny taras widokowy i najwyższy szyb windy). Z takiej wysokości faktycznie było widać, że miasto wzniesiono na pustyni. Na dole można o tym zapomnieć. Za to panorama Dubaju pozostanie w mojej pamięci na zawsze, z charakterystyczną błękitną plamą Dubai Fountain.












Do wind wjeżdżających na tarasy widokowe Burdż Chalifa wchodziliśmy przez Dubai Mall – największe centrum handlowe świata (pod względem powierzchni całkowitej). Ciekawostka: w Dubai Mall znajduje się największy system zsynchronizowanych fontann – The Dubai Fountain oraz największe zawieszone akwarium na świecie – Dubai Aquarium.





Skoro jesteśmy przy centrum handlowym. W Dubaju zwiedzaliśmy Bur Dubai Souk (The Old Souk). Tradycyjny targ w historycznej dzielnicy Dubaju, położony nad brzegiem kanału Dubai Creek. Bardzo lubię klimat souków i chociaż w Dubaju wszystko trąci mi zbyt świeżą farbą i nowością, to i tak miło było przejść się po tym miejscu.







W dzielnicy Bur Dubai zwiedzaliśmy także Fort Al Fahidi, w którym mieści się Muzeum Dubajskie.









Wracając do tematu dubajskich tytułów, nagród i rekordów. Obiad jedliśmy w słynnym Burdż al-Arab, który reklamowany jest jako jedyny na świecie hotel o siedmiogwiazdkowym statusie. To by był kolejny światowy tytuł „naj”, gdyby nie fakt, że to tylko mit marketingowy, bo formalne systemy klasyfikacji hoteli na całym świecie kończą się na 5 gwiazdkach. Tak czy inaczej bryła i atrium budynku zrobiły na mnie wrażenie.





Z okien hotelu można było zobaczyć m.in. Jumeirah Beach Hotel, Wild Wadi Waterpark, Dubai Marina oraz wyspę Palm Jumeirah.





Palm Jumeirah, czyli największa sztuczna wyspa z wysp usypanych z piasku na otwartym morzu. Ten tytuł również jest chwytem reklamowym. Palm Jumeirah nie jest największą sztuczną wyspą na świecie, jest największą z „wysp usypanych z piasku na otwartym morzu”, ale kto by spamiętał taki długi tytuł. Poza tak czepiającą się szczegółów osobą jak ja.😉



Wjeżdżając na Palm Jumeirah, przewodnik zachwalał wyspę jako „Ósmy Cud Świata” ale ani wyspa, ani flagowy hotel Atlantis The Palm na jej szczycie, nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia.
Za to bardzo przypadł mi do gustu klimat Dubai Marina.



Budynki w centrum kadru to tzw. „Tallest Block” (najwyższy kwartał świata- skupia większość najwyższych wież mieszkalnych globu) od lewej:
- Cayan Tower (Infinity Tower): charakterystyczny, „skręcony” o 90 stopni budynek, ikona Mariny.
- Marina 101 (z dźwigiem na szczycie): drugi najwyższy budynek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (zaraz po Burj Khalifa).
- Princess Tower: Budynek z białą kopułą. Do 2015 roku był najwyższym budynkiem mieszkalnym świata (obecnie zdetronizowany przez nowojorski 432 Park Avenue), ale wciąż dzierży rekordy regionalne.
- 23 Marina i Elite Residence: Dwie potężne wieże obok Princess Tower.



Marina 101 (425 m), Princess Tower (413 m), 23 Marina (392 m), Elite Residence (381 m), The Torch (337 m), Ocean Heights (310 m), Cayan Tower (306 m) tworzą najgęstsze skupisko drapaczy chmur powyżej 300 metrów na świecie.
To był intensywny i ciekawy dzień. Chociaż Dubaj nie skradł mojego serca, to z pewnością mi zaimponował. I muszę przyznać, że chętnie bym tu wróciła za jakiś czas,. Chociażby po to, aby sprawdzić, czy powstały tu kolejne miejsca bijące światowe rekordy „naj”.
















